To jeden z tematów, który został poruszony podczas wczorajszej debaty „Elbląg oczami młodych” w Bibliotece Elbląskiej. Jak młodzi elblążanie widzą „miejsce dla siebie” w naszym mieście? Zobacz zdjęcia.
Wczoraj (20 marca) redakcja portElu w Bibliotece Elbląskiej zorganizowała debatę „Elbląg oczami młodych”. Chcieliśmy, podyskutować o tym, jak osoby młode widzą nasze miasto, jakie mają pomysły na to, co warto w Elblągu zmienić, czy i jak chcą angażować się w życie lokalnej społeczności. I co w ogóle wiedzą o samorządzie.
Debatę prowadził redaktor naczelny portElu Rafał Gruchalski, gościem był Kamil Tajl, wydawca Tygodnika Tucholskiego (obecność przedstawiciela innej redakcji jest jednym z wymogów ogólnopolskiego projektu Audytor Wyborczy, w ramach którego organizowana była debata). Panelistami byli także: Paweł Rynkowski, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miejskiej w Elblągu, Michał Kiraga z elbląskiej MRM oraz Adam Matwiejczuk, radny „dorosłej” Rady Miejskiej, nieubiegający się o reelekcję.
Młodzież: Cały czas słyszymy, że nie ma miejsca albo pieniędzy
Na widowni zasiadła młodzież i młodzież nieco starsza, ale wciąż młoda duchem. Jednym z elementów dyskusji był postulat zorganizowania miejsca spotkań dla młodych mieszkańców Elbląga, w którym mogliby czuć się „u siebie”.
- Wiele razy próbowaliśmy wyjść z inicjatywą stworzenia miejsca dla młodzieży, gdzie moglibyśmy się spotykać. Nie ukrywajmy, w tej chwili to mamy tak naprawdę Centrum Handlowe Ogrody, albo parki, zakamarki i place zabaw. Cały czas słyszeliśmy jednak, że albo nie ma miejsca, albo nie ma na to pieniędzy - mówiła Wiktoria, jedna z uczestniczek debaty.
- Miejsce dla młodych powinno być w budynku, zamknięte, tak aby można było mieć „prywatność” - mówił Michał Kiraga z Młodzieżowej Rady Miejskiej. - W miejscu publicznym każdy będzie mógł zajrzeć, powiedzieć, to jest „nie tak”, „to jest niedobre”. Spotkania w grupach zamkniętych wyglądają zupełnie inaczej niż, kiedy trzeba coś powiedzieć na forum [publicznym – przyp. SM].
Jedną z propozycji miejsca „dla młodych” została Grota w parku Planty. - Grota „żyje” w miesiącach letnich, kiedy jest ciepło. A co z miesiącami zimowymi? Jeżeli będzie „śniegu po kolana”, to nikt w Grocie, ani w parku siedział i marzł nie będzie, żeby się ze znajomymi spotkać – mówiła jedna z młodszych uczestniczek debaty. - Raczej wolałby iść do zamkniętego miejsca, gdzie będzie mógł się ogrzać, a nie marznąć
- Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka. Niecała młodzież jest taka, że nie będzie dbała o takie miejsce. Gdyby w końcu nas wysłuchano i zgodzono się na zamknięte miejsce dla nas, to dbalibyśmy o nie – dodała jej koleżanka (w podobnym wieku).
W trakcie dyskusji przypomniano propozycję budynku byłego gimnazjum nr 7 na Zatorzu (przy ul. Lotniczej). Obecnie budynek jest użytkowany przez elbląskie koło Polskiego Stowarzyszenia Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, które przygotowuje obiekt do potrzeb własnych i osób z niepełnosprawnością. - Dobrze, że tego nie dostaliście. Mielibyście jeszcze mnie pieniędzy niż my, żeby „zrobić tam porządek”. Niestety, ale trzeba tam „zrobić porządek”. My w tej chwili jesteśmy na etapie pozyskiwania środków finansowych. W temacie otwartości, to zapraszamy młodzież jak najbardziej. Jesteśmy otwarci. Przyszłam tutaj trochę z myślą, żeby uczniów spróbować włączyć w działania jako wolontariuszy – mówiła Michalina Dulny z elbląskiego koła PSONI.
Jaka powinna być rola dorosłych w tym miejscu?
- Przydałaby się tam osoba, która dopilnowałaby nas. Jeżeli doszłoby do picia alkoholu, zażywania narkotyków, to żeby przypilnować [aby do tego nie doszło – przyp. SM]. Ale kwestia urządzenia, organizacji akcji, to już powinna być rola młodzieży – mówiła wspomniana wyżej młoda uczestniczka dyskusji. - Żeby to było „nasze” miejsce. Pomoc ze strony osób starszych by się przydała, żeby nie dochodziło do skrajności. Ale żebyśmy to my w większości „wkładali tam swoje serce”.
Radni Młodzieżowej Rady Miejskiej zwrócili uwagę, że w szkołach nie mają do końca wpływu na miejsca, które teoretycznie są oddane do ich dyspozycji. Nie do końca ich miejscem są też domy kultury
. - Oferta domów kultury skupiona jest na rozwijaniu pasji, a nie daniu wolności w działaniu. Często jest to nauczyciel, który robi to „z dobroci serca”, bo lubi uczyć, przekazywać swoja wiedzę. Młodzi nie mają tam jednak możliwości, aby „wyrazić prawdziwego siebie” - zwrócił uwagę Paweł Rynkowski. - Są sale, są miejsca. Ale w budynkach jakiś instytucji. Dla mnie takim wymarzonym miejscem dla młodych byłby Młodzieżowy Dom Kultury przy ul. Warszawskiej. Co prawda jest to zabytek, ale wewnątrz moglibyśmy zrobić, co byśmy chcieli.
- Opiekunami [w „miejscu dla młodych”] powinny być osoby, które chcą tam być, które nie będą tam na siłę i nie będą się tego bały. Osoby, które potrafią rozmawiać z młodzieżą i które mniej więcej wiedzą, jak się z nimi komunikować. Żeby nie było tak, że siedzą na siłę i w pewnym momencie zaczną nam wszystkiego zabraniać – dodała jedna z młodszych uczestniczek debaty.
- Nam zależy na jednym miejscu, w którym możemy robić, co chcemy. Chociażby pomalować ściany na agresywny kolor, albo narysować mural – uzupełnił Paweł Rynkowski.
Młodzież mówiła także o swoich dotychczasowych działaniach w ramach Młodzieżowej Rady Miejskiej. O projektach uchwał w sprawie zmian w komunikacji miejskiej, by rano i po szkole tramwaje i autobusy, do i ze szkoły jeździły, częściej, by w komunikacji miejskiej można było przewozić bezpłatnie zwierzęta. Podjęli uchwały w tej sprawie, przekazując je Radzie Miejskiej w Elblągu. Dostali też już odpowiedź od władz miasta, że zostaną oszacowane koszty takich zmian, ale propozycje nie były jeszcze procedowane przez elbląskich radnych. I już w tej kadencji nie będą, bo wybory już 7 kwietnia...