
Czy załoga i właściciele Elzam Konstal uruchomią nową działalność?
Upadłość powstałej pięć lat temu na bazie części majątku po zakładach Zamech, spółki Konstal Sąd Gospodarczy ogłosił na początku grudnia. Konstal produkował głównie na eksport, na potrzeby przemysłu stoczniowego i energetyki. Od dawna borykał się jednak z kłopotami.
- Jak wynika z dokumentów, firma już na starcie została obciążona – przypomina obecny prezes, Tadeusz Leszczyński. – Kapitał założycielski był najniższy z możliwych – 100 tysięcy złotych, a z chwilą powstania spółka musiała wykupić od Elzam Holding część maszyn – za prawie 2 miliony złotych oraz za tyle samo urządzenia będące w produkcji. Do tego doszły jeszcze wysokie dzierżawy dla Holdingu.
Już pierwszy rok działalności Konstalu zakończył stratą w wysokości prawie 2 milionów. Problemy pogłębiła zapaść przemysłu okrętowego i brak dostępnych dla średnich firm kredytów.
- Aby rozpocząć realizację zlecenia, potrzebne były pieniądze, a ponieważ firma nie miała majątku, niezbędne były gwarancje bankowe - żaden bank nie chciał jednak o nich rozmawiać – mówią członkowie zarządu Elzam Konstal.
Choć w ostatnim czasie wprowadzono oszczędności i zlikwidowano część zadłużenia, firma zakończyła działalność z 5,5-milionowym długiem.
- Mimo kłopotów, pensje dla pracowników były wypłacane regularnie i ani wobec nich, ani wobec ZUS-u nie mamy zadłużeń – dodaje prezes.
Na syndyka masy upadłościowej sąd wyznaczył Jadwigę Magdziak, która w ostatnich latach zajmowała się m.in. Plastykiem i Renomą. Pracownicy i zarząd myślą tymczasem o rozpoczęciu nowej działalności.
- Mamy kontakty, niezbędne certyfikaty i doświadczoną kadrę - jesteśmy w stanie pozyskać nowe zamówienia, a dzięki infrastrukturze, jaka znajduje się w Elblągu oraz korzystnemu położeniu miasta, je zrealizować – zapewnia Tadeusz Leszczyński. – Sporą pomoc m.in. od władz Elbląga już otrzymaliśmy, ale będzie ona znowu potrzebna, by uruchomić produkcję bez właściwie żadnego majątku. Liczymy też na Elzam Holding, którego Konstal jest przecież „dzieckiem”.
Prezydent Elbląga, Henryk Słonina mówi, że w sprawie Konstalu zrobił to, co było możliwe, pertraktował z wierzycielami, m.in. z Urzędem Skarbowym.
- Mam jeszcze jeden pomysł, ale na razie nie chcę o nim mówić – dodaje prezydent.
Prezes Elzam Holding o ewentualnej pomocy, np. w wynajmie hali, wypowiada się ostrożniej.
- Nie wiemy, kto i jaki będzie miał pomysł na nową działalność, kiedy będziemy to wiedzieli, podejmiemy decyzję – uważa Stefan Szpalerski.
Z powodu upadłości Elzam Konstal pracę straciło prawie 120 osób.
Zobacz także: “Upadek Elzam Konstal”
- Jak wynika z dokumentów, firma już na starcie została obciążona – przypomina obecny prezes, Tadeusz Leszczyński. – Kapitał założycielski był najniższy z możliwych – 100 tysięcy złotych, a z chwilą powstania spółka musiała wykupić od Elzam Holding część maszyn – za prawie 2 miliony złotych oraz za tyle samo urządzenia będące w produkcji. Do tego doszły jeszcze wysokie dzierżawy dla Holdingu.
Już pierwszy rok działalności Konstalu zakończył stratą w wysokości prawie 2 milionów. Problemy pogłębiła zapaść przemysłu okrętowego i brak dostępnych dla średnich firm kredytów.
- Aby rozpocząć realizację zlecenia, potrzebne były pieniądze, a ponieważ firma nie miała majątku, niezbędne były gwarancje bankowe - żaden bank nie chciał jednak o nich rozmawiać – mówią członkowie zarządu Elzam Konstal.
Choć w ostatnim czasie wprowadzono oszczędności i zlikwidowano część zadłużenia, firma zakończyła działalność z 5,5-milionowym długiem.
- Mimo kłopotów, pensje dla pracowników były wypłacane regularnie i ani wobec nich, ani wobec ZUS-u nie mamy zadłużeń – dodaje prezes.
Na syndyka masy upadłościowej sąd wyznaczył Jadwigę Magdziak, która w ostatnich latach zajmowała się m.in. Plastykiem i Renomą. Pracownicy i zarząd myślą tymczasem o rozpoczęciu nowej działalności.
- Mamy kontakty, niezbędne certyfikaty i doświadczoną kadrę - jesteśmy w stanie pozyskać nowe zamówienia, a dzięki infrastrukturze, jaka znajduje się w Elblągu oraz korzystnemu położeniu miasta, je zrealizować – zapewnia Tadeusz Leszczyński. – Sporą pomoc m.in. od władz Elbląga już otrzymaliśmy, ale będzie ona znowu potrzebna, by uruchomić produkcję bez właściwie żadnego majątku. Liczymy też na Elzam Holding, którego Konstal jest przecież „dzieckiem”.
Prezydent Elbląga, Henryk Słonina mówi, że w sprawie Konstalu zrobił to, co było możliwe, pertraktował z wierzycielami, m.in. z Urzędem Skarbowym.
- Mam jeszcze jeden pomysł, ale na razie nie chcę o nim mówić – dodaje prezydent.
Prezes Elzam Holding o ewentualnej pomocy, np. w wynajmie hali, wypowiada się ostrożniej.
- Nie wiemy, kto i jaki będzie miał pomysł na nową działalność, kiedy będziemy to wiedzieli, podejmiemy decyzję – uważa Stefan Szpalerski.
Z powodu upadłości Elzam Konstal pracę straciło prawie 120 osób.
Zobacz także: “Upadek Elzam Konstal”
AJ