
- Likwidacja spółki Aquapark była błędem. Ta inwestycja by się udała, gdyby poprzedni prezydent mnie posłuchał – twierdzi Edmund Szwed. Na sobotniej konferencji kandydat na prezydenta Elbląga przedstawił, tajemniczych dotychczas, inwestorów z Niemiec, którzy chcieli w mieście zainwestować 100 milionów euro. - Nasz projekt nadal jest możliwy – zapewniali podczas spotkania. W środę otrzymaliśmy informację od niemieckiego koncernu, że decyzja w sprawie inwestowania w Elblągu nie została jeszcze podjęta.
- Nie ufaliście mi, innym zaufaliście i co, gdzie realizacja tych obietnic, które składali? Ja nie obiecuję, ja się zobowiązuję. Starajcie się mnie zrozumieć, bo moje propozycje nie są szaleństwem – mówił Edmund Szwed do obecnych na sobotnim spotkaniu mieszkańców.
Jedną z tych propozycji jest budowa aquaparku, o której Edmund Szwed wspominał od kilku lat. Dopiero jednak w sobotę zdradził, kim są tajemniczy inwestorzy, którzy mieliby podjąć się realizacji tej inwestycji. - Chodziłem do ratusza, spotykałem się z prezydentem Nowaczykiem, mówiłem, że jest gotowy projekt, inwestor, że Elbląg może skorzystać z nowoczesnych rozwiązań finansowych, nie obciążając budżetu miasta. Ucieszyłem się, gdy władze miasta powołały spółkę Aquapark, bo to znaczyło, że coś się w tej sprawie ruszyło. Niestety, potem okazało się, że byłem okłamywany. Podczas jednej z rozmów przed referendum prezydenta Nowaczyka interesowało tylko to, kim jest ten tajemniczy inwestor i gdzie jest kasa – mówił Edmund Szwed.
Rozczarowani inwestorzy
Tajemniczymi dotychczas inwestorami okazali się Marcel Harms, Richard Rogers i Norbert Segieth, związani z niemieckim koncernem Zechbau z siedzibą w Bremie, który od ponad stu lat zajmuje się inwestycjami budowlanymi.
- Ci panowie upoważnili mnie do tego, bym rozmawiałam o tej inwestycji z władzami miasta. Pan Marcel jest emocjonalnie związany z Elblągiem, jego przodkowie stąd pochodzą, tutaj znajdują się ich groby – mówił kandydat na prezydenta.
- Pan Edmund przedstawił nam projekt, który bardzo nam się spodobał, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane. Inwestor ze Szwajcarii był gotów wyłożyć 100 milionów euro, by zbudować kompleks sportowo-rekreacyjny, obejmujący aquapark z kilkoma basenami, w tym jednym o wymiarach olimpijskich, hotel i całe zaplecze, obejmujące również nowoczesny pobliski stadion, który mógł pełnić także rolę centrum wystawienniczo-targowego – wyjaśniał Norbert Segieth. – Byliśmy bardzo rozczarowani, że ten projekt nie został przyjęty przed ówczesne władze miasta.
Skąd niemieccy inwestorzy wiedzieli, że władze Elbląga projektu nie chcą? Od Edmunda Szweda. – Pan Edmund powiedział nam, że projekt nie został przyjęty, co przyjęliśmy z rozczarowaniem – tłumaczył Norbert Segieth.
Dlaczego w takim razie nie próbowali wystartować w negocjacjach w sprawie budowy aquaparku w ramach partnerstwa publiczno-prawnego, które władze miasta ogłosiły w 2012 roku? – Jaki to miałoby sens, skoro nasz projekt nie spotkał się z zainteresowaniem? Takich miast jak Elbląg jest dużo, a każdy inwestor chciałby być dobrze przyjęty przez władze i lokalną społeczność – mówił Norbert Segieth.
- Likwidacja spółki Aquapark przez obecne władze miasta to był błąd – dodał Edmund Szwed. – W błoto poszło wiele tysięcy złotych i całą procedurę trzeba będzie zaczynać od początku.
- Projekt jest nadal aktualny, ale musi być do niej odpowiedni klimat. Mam nadzieję, że uda się tę inwestycję zrealizować – stwierdził Marcel Harms.
Co to za firmy?
Próbowaliśmy sprawdzić, kim są niemieccy inwestorzy. Na stronach internetowych Zech Bau i Zech Group nie znaleźliśmy żadnej informacji o tym, jakie stanowiska w koncernie lub firmach z nimi powiązanych zajmują Marcel Harms, Richard Rogers i Norbert Segieth. W niedzielę zapytaliśmy o to mailowo biuro prasowe koncernu. - Sprawdzę tę informację w naszej organizacji i wkrótce panu odpowiem - napisał jeszcze w niedzielę Holger Römer z biura prasowego koncernu Zech Group. Konkretna odpowiedź przyszła na naszą redakcyjną skrzynkę w środę po godz. 10. - Możemy potwierdzić, że prowadzimy rozmowy na temat tego projektu z Panem Harmsem i jego kolegami. Następnym krokiem w rozmowach jest sprawdzenie przez nas kilku punktów, takich jak finansowanie inwestycji i innych tematów, zanim podejmiemy ostateczną decyzję dotyczącą współpracy i inwestowania. To normalna procedura - napisał Holger Römer.
Z informacji, jakie można znaleźć w internecie, wynika że Marcel Harms jest od lat związany z branżą motoryzacyjną. Jego rodzinna firma E.H. Harms GmbH & Co zajmuje się handlem nowymi i używanymi samochodami, transportując je w różne części świata. W 2009 roku firmę przejął BLG Logistics, jeden z międzynarodowych potentatów w logistyce.
Zech Group to międzynarodowy koncern, jeden z potentatów na rynku niemieckim w dziedzinie projektowania, budowy różnego rodzaju nieruchomości, m.in. hoteli, obiektów przemysłowych, inwestycji związanych z ochroną środowiska. Zatrudnia około 6 tysięcy osób. W 2002 roku działalność firmy badała komisja śledcza powołana przez parlament Bremy. Chodziło o aferę korupcyjną dotyczącą budowy w latach 90. stadionu i innych obiektów publicznych bez ogłaszania przetargów. Wszystkie postępowania przeciwko Kurtowi Zech, szefowi firmy, zostały umorzone.
Jedną z tych propozycji jest budowa aquaparku, o której Edmund Szwed wspominał od kilku lat. Dopiero jednak w sobotę zdradził, kim są tajemniczy inwestorzy, którzy mieliby podjąć się realizacji tej inwestycji. - Chodziłem do ratusza, spotykałem się z prezydentem Nowaczykiem, mówiłem, że jest gotowy projekt, inwestor, że Elbląg może skorzystać z nowoczesnych rozwiązań finansowych, nie obciążając budżetu miasta. Ucieszyłem się, gdy władze miasta powołały spółkę Aquapark, bo to znaczyło, że coś się w tej sprawie ruszyło. Niestety, potem okazało się, że byłem okłamywany. Podczas jednej z rozmów przed referendum prezydenta Nowaczyka interesowało tylko to, kim jest ten tajemniczy inwestor i gdzie jest kasa – mówił Edmund Szwed.
Rozczarowani inwestorzy
Tajemniczymi dotychczas inwestorami okazali się Marcel Harms, Richard Rogers i Norbert Segieth, związani z niemieckim koncernem Zechbau z siedzibą w Bremie, który od ponad stu lat zajmuje się inwestycjami budowlanymi.
- Ci panowie upoważnili mnie do tego, bym rozmawiałam o tej inwestycji z władzami miasta. Pan Marcel jest emocjonalnie związany z Elblągiem, jego przodkowie stąd pochodzą, tutaj znajdują się ich groby – mówił kandydat na prezydenta.
- Pan Edmund przedstawił nam projekt, który bardzo nam się spodobał, bo wszystko było bardzo dobrze przygotowane. Inwestor ze Szwajcarii był gotów wyłożyć 100 milionów euro, by zbudować kompleks sportowo-rekreacyjny, obejmujący aquapark z kilkoma basenami, w tym jednym o wymiarach olimpijskich, hotel i całe zaplecze, obejmujące również nowoczesny pobliski stadion, który mógł pełnić także rolę centrum wystawienniczo-targowego – wyjaśniał Norbert Segieth. – Byliśmy bardzo rozczarowani, że ten projekt nie został przyjęty przed ówczesne władze miasta.
Skąd niemieccy inwestorzy wiedzieli, że władze Elbląga projektu nie chcą? Od Edmunda Szweda. – Pan Edmund powiedział nam, że projekt nie został przyjęty, co przyjęliśmy z rozczarowaniem – tłumaczył Norbert Segieth.
Dlaczego w takim razie nie próbowali wystartować w negocjacjach w sprawie budowy aquaparku w ramach partnerstwa publiczno-prawnego, które władze miasta ogłosiły w 2012 roku? – Jaki to miałoby sens, skoro nasz projekt nie spotkał się z zainteresowaniem? Takich miast jak Elbląg jest dużo, a każdy inwestor chciałby być dobrze przyjęty przez władze i lokalną społeczność – mówił Norbert Segieth.
- Likwidacja spółki Aquapark przez obecne władze miasta to był błąd – dodał Edmund Szwed. – W błoto poszło wiele tysięcy złotych i całą procedurę trzeba będzie zaczynać od początku.
- Projekt jest nadal aktualny, ale musi być do niej odpowiedni klimat. Mam nadzieję, że uda się tę inwestycję zrealizować – stwierdził Marcel Harms.
Co to za firmy?
Próbowaliśmy sprawdzić, kim są niemieccy inwestorzy. Na stronach internetowych Zech Bau i Zech Group nie znaleźliśmy żadnej informacji o tym, jakie stanowiska w koncernie lub firmach z nimi powiązanych zajmują Marcel Harms, Richard Rogers i Norbert Segieth. W niedzielę zapytaliśmy o to mailowo biuro prasowe koncernu. - Sprawdzę tę informację w naszej organizacji i wkrótce panu odpowiem - napisał jeszcze w niedzielę Holger Römer z biura prasowego koncernu Zech Group. Konkretna odpowiedź przyszła na naszą redakcyjną skrzynkę w środę po godz. 10. - Możemy potwierdzić, że prowadzimy rozmowy na temat tego projektu z Panem Harmsem i jego kolegami. Następnym krokiem w rozmowach jest sprawdzenie przez nas kilku punktów, takich jak finansowanie inwestycji i innych tematów, zanim podejmiemy ostateczną decyzję dotyczącą współpracy i inwestowania. To normalna procedura - napisał Holger Römer.
Z informacji, jakie można znaleźć w internecie, wynika że Marcel Harms jest od lat związany z branżą motoryzacyjną. Jego rodzinna firma E.H. Harms GmbH & Co zajmuje się handlem nowymi i używanymi samochodami, transportując je w różne części świata. W 2009 roku firmę przejął BLG Logistics, jeden z międzynarodowych potentatów w logistyce.
Zech Group to międzynarodowy koncern, jeden z potentatów na rynku niemieckim w dziedzinie projektowania, budowy różnego rodzaju nieruchomości, m.in. hoteli, obiektów przemysłowych, inwestycji związanych z ochroną środowiska. Zatrudnia około 6 tysięcy osób. W 2002 roku działalność firmy badała komisja śledcza powołana przez parlament Bremy. Chodziło o aferę korupcyjną dotyczącą budowy w latach 90. stadionu i innych obiektów publicznych bez ogłaszania przetargów. Wszystkie postępowania przeciwko Kurtowi Zech, szefowi firmy, zostały umorzone.
RG