Pan Sławomir - autor, odkrył w internecie, że na świecie jest więcej kanałów niż tylko elbląski. Pięknie, że odkrył. Natomiast z artykułu wynika, że pan Sławek myślał, że "nasz" kanał jest jedynym a przynajmniej najlepszym, więc dosłownie "osłupiał", gdy zrozumiał, że nie jest. Kanał Elbląski nie jest ani najdłuższy, ani najszerszy, ani naj, choć jedno "naj" ma. Koledzy w komentarzach wyjaśnili jaki jest wyróżnik, więc nie będę dublował. Kłopot polega na tym, że autor-odkrywca postanowił uświadomić czytelników Portelu, że "podobna" a nawet "ciekawsza" atrakcja jest w Szwecji, zapominając o wspomnianym "wyróżniku" wokół którego budowana jest legenda tej naszej, lokalnej atrakcji turystycznej. Wyróżniku, czyli unikatowych, działających do dzisiaj pochylniach. Więc jeśli pan Sławek jest elblążaninem a nie marketingowcem promującym "jakiś kanał Gota", czekam na Pana artykuł w szwedzkiej prasie o "jakiś pochylniach Stenki z Elbląga".
Pozdrawiam serdecznie wodniaków, licząc na napływ turystów, także szwedzkich; )
Ma Pan rację. Nie mielibyśmy o tym wszystkim zielonego pojęcia, gdyby... Adolf nie przegrał wojny.. i żyli na Kresach Wschodnich... Po Zalewie Wiślanym już prawie nic nie pływa, a na Mazurach biało od żagli. A zachodni żeglarze tu nie przypłyną, bo jak Pan sam sobie przeczy, pisząc odkrywczo że na świecie są lepsze atrakcje niż "nasza poniemiecka ". No i jak piach zasypie Przekop im. Jarosława będzie po problemie... już to się dzieje. Pozdro.