
Jaki jest Piekarczyk, wie każdy elblążanin. Ale o artyście, który zaprojektował jego posąg, nie wiemy zbyt wiele. Rzeźbiarz Waldemar Grabowiecki po raz pierwszy zdradza nam, jak wyglądała praca nad Piekarczykiem.
ARO: – Jak zaczęła się Pana przygoda z elbląskim Piekarczykiem?
Waldemar Grabowiecki: – W 2000 roku w Gdańsku, będąc w zespole Pracowni Konserwacji Zabytków, pracowałem przy rzeźbach zwieńczających attykę Złotej Kamienicy. Pan Maciej Gatz, kierownik tej pracowni, zaproponował mi udział w konkursie rzeźbiarskim organizowanym przez władze Elbląga. Zadaniem było zaprojektowanie bohatera legendy elbląskiej, Piekarczyka. Jak się okazało, to właśnie mój projekt zwyciężył. Co ciekawe, początkowo figurka miała stać na postumencie. Warto też dodać, że Piekarczyk odlany został w Poznaniu, przez jedną z najlepszych odlewni w Polsce, u pana Roberta Sobocińskiego. To jedna z nielicznych pracowni, która umożliwiła wiernie odzwierciedlenie przygotowanego przeze mnie modelu gipsowego.
Czy przed udziałem w konkursie słyszał Pan kiedykolwiek o losach obrońcy Elbląga?
– Wiele miast ma swojego patrona czy też postać związaną z pewną charakterystyczną dla danego regionu legendą. Ale historii Waszego miasta, niestety, nie znałem. Pojechałem do Elbląga i na spotkaniu dotyczącym konkursu otrzymałem broszurę opisującą historię z nim związaną. Po zapoznaniu się z nią w mojej głowie narodziło się pewne wyobrażenie, jak Piekarczyk mógłby wyglądać. O ile dobrze pamiętam, miałem tylko miesiąc na przygotowanie pracy konkursowej. Nie była to dla mnie trudna praca, ale musiałem ją wykonać dosyć szybko.
Jak często widuje Pan Piekarczyka?
– Obecnie mieszkam w Warszawie, w Elblągu nie bywam często, bo nie mam tu rodziny ani znajomych. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Piekarczyka podczas jego odsłonięcia w 2006 roku oraz w 2009 roku, kiedy to zainstalowano obok posągu tablicę informującą o elbląskiej legendzie.
Przypuszczam, że spoglądanie na Piekarczyka, tak uwielbianego przez elblążan, jest miłym uczuciem…
– Oczywiście, to bardzo miłe. Każdy artysta, który tworzy i chce pokazywać swe prace szerszej publice, jest z tego zadowolony i usatysfakcjonowany. Do dzisiaj ciepło wspominam tę wygraną.
Niedawno wydana została limitowana seria monet elbląskich z podobizną Piekarczyka. Podczas Elbląskich Świąt Chleba najlepszym piekarniom wręczane są statuetki – Piekarczyki. Każdy też może nabyć brelok z podobizną naszego bohatera. Czy był Pan zaskoczony tym, że postać ta tak bardzo wpisała się w wizerunek obecnego Elbląga?
– Nie wiedziałem, że Piekarczyk jest aż tak… popularny w Elblągu. Przez sześć lat od wygranej konkursu nie poczyniono żadnych kroków. Co więcej, dopiero w maju br. sfinalizowana została sprawa praw autorskich, które przekazałem Urzędowi Miejskiemu w Elblągu. Najwidoczniej biuro promocji miasta postanowiło jeszcze bardziej rozwinąć tę ciekawą historię Piekarczyka. Wiadomo, że każde miasto potrzebuje promocji. A historia zawsze jest jakąś formą ściągnięcia uwagi, np. turystów.
Wiem, że jest Pan absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Czy na co dzień również zajmuje się Pan sztuką?
– Prowadzę pracownię rzeźbiarską, zajmuję się projektowaniem i realizacją form przestrzennych. Czasami też zgłaszam swoje prace do różnych konkursów, choć nie zawsze udaje się z takim sukcesem jak w Elblągu. Ale sztuka jest dla mnie nie tylko pasją, ale też sposobem na życie, to mój zawód. Cieszę się, że mogę go wykonywać.
Waldemar Grabowiecki: – W 2000 roku w Gdańsku, będąc w zespole Pracowni Konserwacji Zabytków, pracowałem przy rzeźbach zwieńczających attykę Złotej Kamienicy. Pan Maciej Gatz, kierownik tej pracowni, zaproponował mi udział w konkursie rzeźbiarskim organizowanym przez władze Elbląga. Zadaniem było zaprojektowanie bohatera legendy elbląskiej, Piekarczyka. Jak się okazało, to właśnie mój projekt zwyciężył. Co ciekawe, początkowo figurka miała stać na postumencie. Warto też dodać, że Piekarczyk odlany został w Poznaniu, przez jedną z najlepszych odlewni w Polsce, u pana Roberta Sobocińskiego. To jedna z nielicznych pracowni, która umożliwiła wiernie odzwierciedlenie przygotowanego przeze mnie modelu gipsowego.
Czy przed udziałem w konkursie słyszał Pan kiedykolwiek o losach obrońcy Elbląga?
– Wiele miast ma swojego patrona czy też postać związaną z pewną charakterystyczną dla danego regionu legendą. Ale historii Waszego miasta, niestety, nie znałem. Pojechałem do Elbląga i na spotkaniu dotyczącym konkursu otrzymałem broszurę opisującą historię z nim związaną. Po zapoznaniu się z nią w mojej głowie narodziło się pewne wyobrażenie, jak Piekarczyk mógłby wyglądać. O ile dobrze pamiętam, miałem tylko miesiąc na przygotowanie pracy konkursowej. Nie była to dla mnie trudna praca, ale musiałem ją wykonać dosyć szybko.
Jak często widuje Pan Piekarczyka?
– Obecnie mieszkam w Warszawie, w Elblągu nie bywam często, bo nie mam tu rodziny ani znajomych. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Piekarczyka podczas jego odsłonięcia w 2006 roku oraz w 2009 roku, kiedy to zainstalowano obok posągu tablicę informującą o elbląskiej legendzie.
Przypuszczam, że spoglądanie na Piekarczyka, tak uwielbianego przez elblążan, jest miłym uczuciem…
– Oczywiście, to bardzo miłe. Każdy artysta, który tworzy i chce pokazywać swe prace szerszej publice, jest z tego zadowolony i usatysfakcjonowany. Do dzisiaj ciepło wspominam tę wygraną.
Niedawno wydana została limitowana seria monet elbląskich z podobizną Piekarczyka. Podczas Elbląskich Świąt Chleba najlepszym piekarniom wręczane są statuetki – Piekarczyki. Każdy też może nabyć brelok z podobizną naszego bohatera. Czy był Pan zaskoczony tym, że postać ta tak bardzo wpisała się w wizerunek obecnego Elbląga?
– Nie wiedziałem, że Piekarczyk jest aż tak… popularny w Elblągu. Przez sześć lat od wygranej konkursu nie poczyniono żadnych kroków. Co więcej, dopiero w maju br. sfinalizowana została sprawa praw autorskich, które przekazałem Urzędowi Miejskiemu w Elblągu. Najwidoczniej biuro promocji miasta postanowiło jeszcze bardziej rozwinąć tę ciekawą historię Piekarczyka. Wiadomo, że każde miasto potrzebuje promocji. A historia zawsze jest jakąś formą ściągnięcia uwagi, np. turystów.
Wiem, że jest Pan absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Czy na co dzień również zajmuje się Pan sztuką?
– Prowadzę pracownię rzeźbiarską, zajmuję się projektowaniem i realizacją form przestrzennych. Czasami też zgłaszam swoje prace do różnych konkursów, choć nie zawsze udaje się z takim sukcesem jak w Elblągu. Ale sztuka jest dla mnie nie tylko pasją, ale też sposobem na życie, to mój zawód. Cieszę się, że mogę go wykonywać.