
Zamiast codziennych pikiet przed elbląskim sądem będą cotygodniowe: w obronie demokracji – zapowiadają organizatorzy ostatnich protestów. Pierwsze spotkanie odbyło się w czwartek wieczorem, będą kolejne. A wszystko po to, by mobilizować elblążan do społecznej aktywności. Zobacz zdjęcia.
W czwartek wieczorem przed elbląskim sądem stanął symboliczny płot, były też świece, dachówki i kamienie z hasłami „Konstytucja”, „Demokracja”, „Bądźmy razem” czy „Wolność”. „Podział Polaków jest widoczny. Drewniany płotek jest jest symbolem tych podziałów i agresywnej wrogości. Hasło „Podejdź do płota, jako ja wychodzę” – to wyraz chęci zasypywania podziałów poprzez dialog. Podejdź władzo do płota, chcemy rozmawiać” - uważają organizatorzy spotkań.
- Inicjatorami są osoby, które organizowały pikiety w obronie sądów. Będziemy spotykać się w czwartki przed sądem o godz. 20, do odwołania – zapowiada Tadeusz Kawa, jeden z organizatorów. - Chcemy w środowisku elbląskim rozmawiać o demokracji i działać na jej rzecz. Nie będziemy tworzyli żadnej partii czy nowego stowarzyszenia. Jesteśmy grupą obywateli Elbląga, którzy chcą żyć w wolnym demokratycznym kraju, którym nie podoba się, co rząd z naszym krajem robi i którym zależy na szczęśliwym życiu w naszym mieście i okolicach.
W pierwszym spotkaniu po ostatnich protestach wzięło udział około 60 osób. - Dużo nas nie ma, ale nie chodzi o ilość, tylko o jakość. Bardzo się cieszę, że nie jesteśmy tutaj, że nie zgadzamy się na działania niepraworządne, że za wszelką cenę będziemy bronić konstytucji. Jeżeli chodzi o władze Elbląga, to jak państwo widzę jestem tu ja, są radni. Jeśli są jakieś sprawy, to zapraszam do radnych, do mnie, do pana senatora (Jerzego Wcisły – red.) – mówił do zebranych Jacek Boruszka, wiceprezydent Elbląga, który uczestniczył również we wcześniejszych pikietach.
Oprócz coczwartkowych pikiet organizatorzy zapowiadają cykliczne spotkania z elblążanami i ciekawymi gośćmi. W planach jest zaproszenie m.in. księdza Wojciecha Lemańskiego czy Tomasza Piątka, autora słynnej książki o ministrze Macierewiczu. Ale przede wszystkim chcą zachęcić elblążan do społecznej aktywności.
- Nikogo do niczego nie zmuszamy. Możemy się kłócić, spierać, każdy może siebie wyrazić jak potrafi. Mam nadzieję, że z tego coś dobrego się urodzi. Ważne jest oczywiście to, by mówić, co nam się nie podoba, ale też jak to zmienić. Dlatego zaproponowałam, by mieszkańcy podczas naszych spotkań wrzucali do naszego koszyka swoje pomysły. W przyszły czwartek odczytamy je publicznie. Może właśnie od takich spotkań zacznie się nasze społeczeństwo obywatelskie? – ma nadzieję Anna Jaster-Krause, jedna z organizatorek spotkań.
Dachówki i kamienie ze wspomnianymi hasłami po spotkaniu zostały przeniesione... pod Urząd Miejski.
- Inicjatorami są osoby, które organizowały pikiety w obronie sądów. Będziemy spotykać się w czwartki przed sądem o godz. 20, do odwołania – zapowiada Tadeusz Kawa, jeden z organizatorów. - Chcemy w środowisku elbląskim rozmawiać o demokracji i działać na jej rzecz. Nie będziemy tworzyli żadnej partii czy nowego stowarzyszenia. Jesteśmy grupą obywateli Elbląga, którzy chcą żyć w wolnym demokratycznym kraju, którym nie podoba się, co rząd z naszym krajem robi i którym zależy na szczęśliwym życiu w naszym mieście i okolicach.
W pierwszym spotkaniu po ostatnich protestach wzięło udział około 60 osób. - Dużo nas nie ma, ale nie chodzi o ilość, tylko o jakość. Bardzo się cieszę, że nie jesteśmy tutaj, że nie zgadzamy się na działania niepraworządne, że za wszelką cenę będziemy bronić konstytucji. Jeżeli chodzi o władze Elbląga, to jak państwo widzę jestem tu ja, są radni. Jeśli są jakieś sprawy, to zapraszam do radnych, do mnie, do pana senatora (Jerzego Wcisły – red.) – mówił do zebranych Jacek Boruszka, wiceprezydent Elbląga, który uczestniczył również we wcześniejszych pikietach.
Oprócz coczwartkowych pikiet organizatorzy zapowiadają cykliczne spotkania z elblążanami i ciekawymi gośćmi. W planach jest zaproszenie m.in. księdza Wojciecha Lemańskiego czy Tomasza Piątka, autora słynnej książki o ministrze Macierewiczu. Ale przede wszystkim chcą zachęcić elblążan do społecznej aktywności.
- Nikogo do niczego nie zmuszamy. Możemy się kłócić, spierać, każdy może siebie wyrazić jak potrafi. Mam nadzieję, że z tego coś dobrego się urodzi. Ważne jest oczywiście to, by mówić, co nam się nie podoba, ale też jak to zmienić. Dlatego zaproponowałam, by mieszkańcy podczas naszych spotkań wrzucali do naszego koszyka swoje pomysły. W przyszły czwartek odczytamy je publicznie. Może właśnie od takich spotkań zacznie się nasze społeczeństwo obywatelskie? – ma nadzieję Anna Jaster-Krause, jedna z organizatorek spotkań.
Dachówki i kamienie ze wspomnianymi hasłami po spotkaniu zostały przeniesione... pod Urząd Miejski.
RG